Jak zwykle jedzenia nie brakowało, innych rzeczy też :) Grzymek postanowił zrobić kaszankę, na słoninie - w ilości takiej że jeszcze sporooo zostało. Zimno jakoś specjalnie nie było, około -10*C
W nocy trochę też sypnęło śniegiem i wzmógł się wiatr
Na zdjęciu widać też godny polecenia Puchalowy smalczyk
Grzymek nie był by sobą gdyby nie zrobił szpatułki do mieszania kaszany(wisi nad ogniskiem)
Nic nawet na chwilę nie można zostawić....
Slaqu przeciągnął mnie jeszcze kawałek po zamarzniętym bagnie i sąsiednim bunkrze, w między czasie Puchal poszedł spać i Grzymek został sam przy ognisku. Posiedziałem z nimi tak do 2 i sam poszedłem spać, niestety zazdrośnicy nie dawali mi spać, koło 3 też odwiedził mnie Grzymek i już został do rana bo rozbicie się powiedzmy...przerosło go ;D. W nocy do domu zawinął się slaq
Koło 10 zabrałem manele i sam też poszedłem-Puchal i Grzymek dalej słodko spali
Jak coś jest źle no to.... może w bo końcu wczoraj był Sylwester :)